poniedziałek, 16 października 2017

Mózg emocjonalny

Nikt chyba nie zaprzeczy, że emocje są nieodłącznym aspektem naszego życia. Towarzyszą nam na każdym kroku, wpływają na codzienne decyzje, postawy, a nawet na funkcje poznawcze. Są czymś oczywistym, tak samo jak fakt, że oddychamy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że emocje, wykształcone w toku ewolucji, pełnią ważną funkcję adaptacyjną, bez której nie bylibyśmy w stanie przetrwać. Stanowią reakcję na wydarzenia zachodzące w otoczeniu - pozwalają unikać zagrożeń i dokonywać wyborów, które w danej sytuacji będą najkorzystniejsze.
Przez długi czas pomijano ich znaczenie na rzecz funkcji poznawczych.  Obecnie cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony naukowców.  Co wiemy już o emocjach, a  co wciąż pozostaje dla nas zagadką?

Na początek małe sprostowanie. W potocznym znaczeniu emocje i uczucia traktuje się jako jedno i to samo. W rzeczywistości uczucia są zjawiskiem dużo bardziej złożonym i trwałym. Stanowią interpretację wielu emocji, doświadczeń i wzorców kulturowych, na tej podstawie określają nasz stosunek do zdarzeń, ludzi, otoczenia. Trochę jak z kolorami – emocje są jak barwy podstawowe (czerwony, niebieski, żółty) , a uczucia to ich pochodne - zmieszane z kilku kolorów.  Znanym i pożądanym uczuciem jest oczywiście miłość, która zdaniem poetów niejedno ma imię. Kochając przeżywamy całą gamę emocji- radość, zachwyt, dumę, ekscytację, pożądanie ale też złość, smutek, tęsknotę. To jak kochamy zależy oczywiście od cech indywidualnych, osobistych doświadczeń i uwarunkowań społecznych. Bardzo silne uczucia powstające najczęściej pod wpływem nagłych bodźców zewnętrznych, określane są mianem afektów, które posiadają wyraźny komponent fizjologiczny i ograniczają racjonalność działania.





Emocje cechują się określonym znakiem i nasileniem.
Te negatywne (strach, złość, smutek, wstręt i in.) mają za zadanie sprowokować jednostkę do przerwania aktywności, która stała się przyczyną dyskomfortu, bądź przerwania kontaktu z jego źródłem. Pozytywne natomiast (radość, ciekawość, ulga in.)  wzbudzają tendencję do podtrzymywania danej aktywności.  Co istotne, negatywne emocje mogą trwać przez pewien okres czasu, nawet gdy ustanie ich przyczyna.  Znanym przykładem tego zjawiska są wszelkie urazy psychiczne powstałe w wyniku traumatycznych wydarzeń. Emocje dodatnie z biegiem czasu mają tendencję do stopniowego zanikania. Mówi się, ze nie zwracamy uwagi na pozytywne  aspekty życia, stale goniąc za czymś, czego nam brak albo narzekając na wszelkie niedogodności. Tak działa nasza psychika, jednak przy odpowiedniej wiedzy można w sposób świadomy wpływać na własne stany emocjonalne.




Słowo emotions pochodzi z jęz. łacińskiego, co dosłownie oznacza „w ruchu”, sugerując, że emocje moją charakter dynamiczny i wiążą się z określonym działaniem. Wyobraźmy sobie czyjeś zachowanie w stanie silnej złości. Niech to będzie kierowca samochodu, wyjeżdżający z parkingu, któremu inny kierowca bezprawnie  zajechał drogę, w wyniku czego doszło do stłuczki. Załóżmy, że nasz poszkodowany ma za sobą ciężki dzień w pracy, jest zmęczony, w dodatku śpieszył się na ważne spotkanie. W trudnych sytuacjach zwykł reagować impulsywnie. Możemy zatem śmiało oczekiwać, że zaistniała sytuacja wywoła w mężczyźnie złość i frustrację. W pierwszej chwili zapewne poczuje przyspieszone bicie serca, napięcie mięśni,  zwiększy się potliwość ciała. Wyjdzie z samochodu, zobaczyć co się stało. Widok sprawcy całego zajścia tylko podsyci w nim gniew. Zacznie żywo gestykulować, zaciskać pięści, podnosić głos (Uwaga! Mogą pojawić się słowa niecenzuralne!). Co ciekawe, ktoś pod wpływem euforii na pierwszy rzut oka zachowuje się dosyć podobnie - jest wyraźnie pobudzony, podskakuje, żywo gestykuluje, a jego serce bije znacznie szybciej - z tą zasadniczą różnicą, że wykazuje przyjazne nastawienie do świata. Powyższe przykłady pokazują, że w powstawaniu emocji bierze udział specyficzne doświadczenie o charakterze somatycznym, które wiąże się z tendencją do podejmowania określonego działania. Zwykle też doznaniom emocjonalnym towarzyszą określone myśli na temat danej sytuacji. Z zewnątrz wyrażane są ekspresją twarzy i postawą ciała.




Izard, znany amerykański psycholog  wyróżnia w sumie cztery  komponenty biorące udział w powstawaniu emocji :

- system neuronalny- jest konieczną  i zarazem wystarczająca przyczyną wzbudzania emocji. Substancje chemiczne obecne w organizmie mogą wpływać na przezywane przez człowieka stany emocjonalne.  
W organizmie naszego kierowcy w wyniku zdarzenia, powstał piorunujący koktajl chemiczny złożony z neuroprzekaźników i hormonów tj. noradrenalina, zwiększająca pobudzenie i ciśnienie krwi, kortyzol (znany jako hormon stresu) – m.in. powoduje zwiększenie poziomu glukozy we krwi, w dłuższej perspektywie osłabia odporność.

-system sensomotoryczny- dotyczy informacji płynących z mózgu do mięśni i gruczołów.I tutaj mała ciekawostka. Wydawałoby się, że  napięcie mięśni, sylwetka, mimika wydają się jedynie skutkiem przezywanych emocji, jednak w niektórych przypadkach mogą również je generować. Badania wykazały, że przyjęcie określonej postawy ciała aktywizuje daną emocję – np. skulona i przygarbiona sylwetka nasilała przeżywanie odczucia smutku. Uśmiech na twarzy  zwiększa poziom serotoniny (powszechnie znanej jako hormon szczęścia). Z kolei w eksperymentach, psychologa społecznego Roberta Zajonca wielokrotne wypowiedzenie  niemieckiej samogłoski u  wywoływało u badanych emocje negatywne. Drodzy germaniści, dbajcie zatem o swoje dobre samopoczucie!




-system motywacyjny (afektywny) – obejmuje popędy tj. pragnienie, głód, popęd seksualny, które wpływają w sposób istotny na reakcje emocjonalne. Wiadomo , że uczucie  bólu wywołuje niezadowolenie i złość, podobnie gdy jesteśmy niewyspani, głodni. Nie bez znaczenia pozostają smaki – smak gorzki już u niemowląt powoduje obrzydzenie , a słodki wręcz przeciwnie. Podobnie działają również określone zapachy.




-system poznawczy-  procesy poznawcze (osądy, przekonania i wspomnienia) odgrywają ogromną rolę w generowaniu emocji, ale wcale nie najważniejszą. Według założeń terapii poznawczej realistyczna ocena i zmiana nieprzystosowawczych myśli prowadzi do poprawy samopoczucia psychicznego. Jednocześnie poznawcze mechanizmy wzbudzania emocji zależą od procesów emocjonalnych. Nasza percepcja, pamięć są nieustannie ukierunkowane i zniekształcane przez emocje  aktywowane przez system neuronalny, sensomotoryczny i motywacyjny. Popędy i motywacje mogą ułatwiać generowanie emocji przez system poznawczy, ale i wchodzić z nimi w konflikt. 

W powszechnym rozumieniu emocje powstają w wyniku uświadomienia sobie jakiegoś znaczącego bodźca, który wywoła określone reakcje somatyczne, następnie reakcję behawioralną. Teoria Jamesa-Langego burzy nieco ten porządek. Zgodnie z jej założeniami pobudzenie autonomiczne organizmu zawsze występuje przed świadomym doznaniem emocji. Widać to najwyraźniej na przykładzie osób cierpiących na zespół lęku napadowego, który charakteryzuje się występowaniem stanów skrajnie silnego pobudzenia układu współczulnego. Pacjenci z tym zaburzeniem najczęściej nie uświadamiają sobie psychicznego podłoża swoich objawów, są raczej przekonani, że mają zawał, udar itp. Myśli o ciężkiej, śmiertelnej chorobie tylko potęgują lęk, który jeszcze bardziej wzmacnia fizyczne objawy paniki. Błędne koło się zamyka.




Zdarza się , że ten sam wzorzec pobudzenia autonomicznego wywoła skrajnie różne emocje w zależności od interpretacji zdarzenia. Co więcej, jeżeli z jakiegoś powodu mózg nie zauważy reakcji organizmu, wówczas nie powstanie żadna emocja. Wiele badań potwierdza powyższą tezę. Czy rzeczywiście osoby, u których nie występuje pobudzenie autonomiczne, nie odczuwają żadnych emocji? Otóż nie do końca. Pacjenci z hipotonią ortostatyczną cierpią na zaburzenia funkcji układu autonomicznego. Nie wykazują żadnych zmian w częstości bicia serca, ciśnieniu krwi oraz potliwości w sytuacji stresowej czy podczas wysiłku fizycznego. Wbrew założeniom teorii Jamesa-Langego osoby z tą przypadłością odczuwają emocje, są one jednak znacznie mniej intensywne i  bardziej wiążą się z aspektem poznawczym ( „wiem, że w tej sytuacji powinienem być przygnębiony, więc czuję smutek”) . Wątpliwości jest znacznie  więcej.  Wiadomo, że w przypadku silnych, skrajnych emocji mamy do czynienia ze  znaczny pobudzeniem układu autonomicznego.  Jednakże różnice fizjologiczne pomiędzy stanami umiarkowanego strachu czy umiarkowanej radości są  raczej niewielkie i trudno, by służyły odróżnianiu jednej emocji od drugiej. Procesy wzbudzania i rozpoznawania emocji okazują się więc dużo bardziej złożone, wychodzą daleko poza zasięg jednej teorii.



Emocje są nierozłącznie związane z układem limbicznym obejmującym takie struktury jak kora nowa,  zakrętu obręczy, wzgórze, podwzgórze, hipokamp i ciało migdałowate. Ciało migdałowate, hipokamp, przegroda, sklepienie oraz opuszka węchowa tworzą tzw. obwód Papeza. Jest to rodzaj zamkniętej pętli obiegu informacji, niezbędnej zaistnienia i prawidłowego wyrażania emocji.   



Ciało migdałowate pełni tutaj szczególną rolę. Jest zbiorem jąder podkorowych w przedniej części płatów skroniowych. W przypadku małp uszkodzenie lub usunięcie tej części powodowało zanik ważnych reakcji reakcji emocjonalnych (lęku i agresji), towarzyszył temu wzrost aktywności seksualnej oraz zmiany preferencji żywieniowych.  U ludzi zaobserwowano podobne zjawisko. Ciało migdałowate posiada liczne połączenia z innymi strukturami mózgowia (m.in. ze śródmózgowiem, pniem mózgu, wzgórzem, podwzgórzem i korą nową), dzięki czemu może natychmiast uruchomić reakcje autonomiczne i hormonalne. Drogi nerwowe prowadzące przez wzgórze, z pominięciem kory nowej, pozwalają w obliczu niebezpieczeństwa na podjęcie szybkiej decyzji, która najczęściej sprowadza się do dwóch komend – walcz albo uciekaj. Reakcja na daną sytuację może okazać się nie do końca adekwatna, bywa nawet, że bodziec zostanie błędne rozpoznany jako zagrażający. Wszyscy chyba kojarzymy sytuacje z filmów bądź z wiadomości, kiedy ktoś działając pod wpływem chwili zaatakuje inną osobę, biorąc ją w pierwszej chwili za napastnika, co nierzadko kończy się tragicznie. Z kolei, gdy informacja o bodźcu dochodzi najpierw do kory mózgowej (co trwa oczywiście o wiele dłużej), następuje bardziej złożona analiza, która pozwala na dokładniejszą weryfikację i ewentualne powstrzymanie reakcji.
Bardzo ważne informacje dla podjęcia decyzji o wyborze odpowiedniej strategii behawioralnej pochodzą z hipokampa, który odgrywa podstawową rolę w utrwalaniu  wspomnień związanych z określonym kontekstem. Przechowywane informacje hipokamp koduje za pomocą języka, ciało migdałowate natomiast za pomocą strzępów pojedynczych wrażeń zmysłowych. Duże znaczenie ma fakt, że hipokamp uaktywnia się znacznie później - około 2-3 roku życia, a więc wtedy, gdy dziecko opanowuje podstawy mowy . Do tego czasu emocje pozostają we władaniu ciała migdałowatego, dlatego też charakteryzują się dużą chwiejnością i brakiem kontroli. 




Układ przegrodowo-hipokampalny odpowiada za sygnały lęku . W sytuacjach trudnych  hamuje zachowania motoryczne, reguluje aktywność układu autonomicznego, pobudza korę mózgu i pozwala skupić się na zadaniu. Autonarracja jest jedną z technik psychoterapii polegającą na snuciu opowieści o swoich przeżyciach, porządkowaniu i nadawaniu im nowego znaczenia.  W ten sposób prawdopodobnie zwiększa się aktywność hipokampa, który wygasza negatywne emocje związane z nadaktywnością ciała migdałowatego.
Kora mózgowa  również bierze czynny udział w kontroli ciała migdałowatego.  Osoby z uszkodzeniem obrębie kory przedczołowej przejawiają poważne trudności w odczuwaniu emocji. Nie radzą sobie z codziennymi problemami, często podejmują niewłaściwe decyzje. Wprawdzie na poziomie intelektualnym potrafią przewidzieć skutki rozmaitych działań,   praktyce jednak nie wiedzą, jak powinni się zachować, czy będą czuli się dobrze, czy źle w danej sytuacji. 



Neurobiologia daje nowe spojrzenie na życie emocjonalne. Radość, smutek, ciekawość, strach, lęk – wszystkie emocje spełniają określoną rolę. Nie powinniśmy ich zwalczać ani tłumić. Każda z nich niesie dla nas cenną informację odnośnie potrzeb, pragnień. Świadomość  własnych reakcji pomoże w pokonywaniu trudności, pozwoli tworzyć wartościowe związki i w pełni realizować siebie.  

Literatura:

1. Górska T. , Grabowska A., Zagrodzka J. Mózg a zachowanie. Wyd. PWN, 1997 r, Warszawa.
2. Martin N. Neuropsychologia. Wyd. PZWL, 2001, Warszawa. 
3. Doliński D. Mechanizmy wzbudzania emocji. W Jan Strelau, Psychologia - podręcznik akademicki. S 319-349. Wydawnictwo Psychologiczne, 2004, Gdańsk. 
4. Kalat J.W. Biologiczne podstawy psychologii. Wyd. PWN, 2006, Warszawa.  
5. Goleman D. Inteligencja emocjonalna w praktyce. Wyd. Media Rodzina, 1999.

czwartek, 17 listopada 2016

Psychoterapia widziana oczami neuronauki

Photo credit: raccooncity via Foter.com / CC BY-NC
Psychoterapia, potocznie rozumiana jako pomaganie słowem, leczenie chorej duszy, powierzanie trosk drugiej osobie, przez lata była niedoceniana i pomijana  na rzecz podejścia medycznego.  Z biegiem czasu uznano ją za skuteczną metodę leczenia problemów psychicznych (i nie tylko). Istnieje wiele metod psychoterapii i ich odmian, jednak do głównych nurtów zalicza się podejście psychoanalityczne, psychodynamiczne, poznawczo-behawioralne, humanistyczno-egzystencjalne, Gestalt oraz systemowe (często utożsamiane z terapią rodzin).  Każda z tych szkół prezentuje własną koncepcję ludzkiej natury, proponuje pewną teorię na temat przyczyn zaburzeń, celów leczenia, metod terapii oraz zbiór praktycznych "przepisów" postępowania w konkretnych sytuacjach. Warto wspomnieć, ze nie wszystkie metody są jednakowo skuteczne w stosunku do każdego człowieka i typu problemu z jakim się zgłasza. Efekty psychoterapii zależą również w znacznej mierze od wielu czynników niespecyficznych, w tym od właściwości psychoterapeuty i pacjenta oraz jakości nawiązanej pomiędzy nimi relacji. Pozostaje otwarte pytanie, co tak naprawdę pomaga pacjentowi - zastosowanie konkretnej techniki terapeutycznej, czy też pozytywny związek z drugim człowiekiem, dający  poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji. A może jedno i drugie? 


Photo credit: basvasilich via Foter.com / CC BY-NC

Nie brakuje przeciwników psychoterapii uważających ją za metodę nieskuteczną, naukę kultu cargo, a psychoterapeutów za kapłanów czczących wyimaginowane bóstwo. Zainteresowanych odsyłam do artykułów Tomasza Witkowskiego 1# , 2# . 
Ze wszystkich szkół najlepiej zweryfikowane empirycznie, czyli za pomocą analiz statystycznych bądź eksperymentów, zostało podejście poznawczo-behawioralne, w odróżnieniu od krytykowanej psychoanalizy, której założenia nie mają należytego poparcia w dowodach naukowych. Moim zdaniem niekoniecznie wynika to z faktu, że psychoanaliza, bazująca na procesach nieświadomych, jest gorsza od podejścia poznawczo-behawioralnego, które opiera się na procesach świadomych. O wiele łatwiej bowiem badać empirycznie świadome procesy poznawcze i widoczne gołym okiem reakcje niż nieświadomość. Z kolei krytycy terapii poznawczo-behawioralnej twierdzą, że owszem, w wielu przypadkach szybko usuwa objawy zaburzeń, lecz pozostawia ich przyczyny, które z czasem powodują powrót objawów w tej czy innej postaci. 


Photo credit: Foter.com / CC0
Psychoanalitycy oraz psychoterapeuci psychodynamiczni w celu udoskonalania swoich koncepcji głównie posługują się metodą kliniczną, która polega na analizowaniu historii poszczególnych przypadków pod kątem rozwoju zaburzeń, reakcji na zastosowanie leczenie itp. Zygmunt Freud  swoją teorię opracował właśnie na podstawie obserwacji pacjentów. Zarzuca mu się subiektywność, a także bazowanie na niewielkiej grupie badawczej. Za ciekawostkę można uznać fakt, że nie nagrywał sesji terapeutycznych i wszystko notował z pamięci. Oczywiście założenia Freuda były zbiegiem lat modyfikowane, najpierw przez jego uczniów, a następnie przez innych psychoanalityków. Obecnie należy traktować je jako zamierzchłą historię, podobnie jak teorie prekursorów innych szkół. 
Naukowa weryfikacja metod terapeutycznych nie jest łatwa, zaś wyniki badań bywają sprzeczne i budzą wiele wątpliwości. I tutaj właśnie z pomocą przychodzi neuronauka. Nowoczesne techniki badania mózgu potwierdzają wartość wielu nurtów psychoterapii, w tym również psychoanalizy oraz podejścia psychodynamicznego. 
Zacznę od tego, że struktura mózgu kształtuje się w wyniku ważnych doświadczeń życiowych, w tym również relacji z innymi ludźmi. Miliardy sieci neuronowych warunkuje nasze zachowania, emocje oraz podstawowe odruchy umożliwiające przetrwanie. Czym są sieci neuronowe? Już śpieszę z odpowiedzią, otóż są to obwody neuronów wyspecjalizowanych w określonych reakcjach. Neurony (komórki nerwowe), spełniające te same funkcje, łączą się w grupy. 


Photo credit: juliendn via Foter.com / CC BY-NC-SA

Z punktu widzenia neuronauki za zdrowie psychiczne odpowiada dobra integracja sieci neuronowych, która przejawia się tym, że w ciągu naszego życia funkcje poznawcze mają coraz lepszy dostęp do informacji pochodzących z innych struktur mózgowych odpowiedzialnych za emocje, wrażenia, zachowania. Wiadomo, że silny, długotrwały stres oraz ubogie środowisko hamują lub upośledzają rozwój mózgu. Rozwój ten przebiega praktycznie przez całe życie, szczególnie intensywny jest we wczesnych etapach życia -  najpierw  w okresie prenatalnym (płodowym), a następnie we wczesnym dzieciństwie i okresie dojrzewania. Jak nietrudno się domyślić, to wtedy właśnie wszelkiego rodzaju doświadczenia traumatyczne , stres mają najbardziej zgubny wpływ na podlegającą burzliwym transformacjom psychikę młodego człowieka. Nie bez powodu większość chorób i zaburzeń psychicznych, tj, schizofrenia ujawnia się właśnie w adolescencji. Czyżby Freud miał jednak trochę racji, przywiązując tak wielką wagę do wczesnych doświadczeń swoich pacjentów?  Jak najbardziej tak, pamiętajmy jednak, ze mózg jest tworem plastycznym, który np. w wyniku choroby neurologicznej potrafi kompensować pewne braki, zastępując uszkodzone obszary innymi. Podobnie dzieje się na poziomie psychologicznym, gdyż emocjonalne deficyty niezaspokojone z dzieciństwa można "nadrobić" w późniejszym okresie. Nic nie jest z góry przesądzone. 


Photo credit: dalcrose via Foter.com / CC BY-SA

Kolejną sporną kwestią jest rola nieświadomości. Behawioryści i psychologowie poznawczy są zdania, że odgrywa ona raczej niewielką rolę, tylko świadome przekonania i podstawy mają wpływ na zachowanie.  Tymczasem najnowsze odkrycia z zakresu neuronauki dowodzą czegoś zgoła odmiennego. Otóż ,mózg "zna" nasze decyzje  już 300 ms wcześniej, zanim je sobie uświadomimy. Zaskakujące? Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele czynności i procesów psychicznych  zachodzi tak naprawdę poza naszą świadomością. Chodzenie, prowadzenie samochodu, robienie zakupów, wybieranie w co chcemy się ubrać i co zjemy na śniadanie, a nawet poważne decyzje mające wpływ na całe nasze życie tj. wybór pracy, kierunku studiów i partnera życiowego - we wszystko wtrąca się nieświadomość. Nierzadko rodzi to pewne problemy, dlatego pomocne mogą okazać się wszelkie metody, które prowadzą do zrozumienia i poznania przez pacjenta nieświadomych procesów warunkujących jego zachowanie i emocje. A więc psychoanaliza nie taka znowu zła, jak ją malują ;-).   
Terapie poznawcze podkreślają  decydującą rolę myśli, ocen i przekonań człowieka tożsamych z aktywnością kory w lewej półkuli mózgu, która odpowiada między innymi za  wnioskowanie, logiczne myślenie, mowę (czytanie i pisanie). Prawa półkula ma natomiast wpływ na kreatywność, wyobraźnię, myślenie intuicyjne, rozpoznawanie muzyki i emocjonalnych aspektów mowy, a także za przetwarzanie informacji przestrzennych, a jej nadaktywność odpowiada za depresję i inne zaburzenia psychiczne. Dlatego też pobudzanie przetwarzania korowego logicznej lewej półkuli i hamowanie działalności emocjonalnej prawej półkuli, co ma miejsce podczas terapii poznawczo-behawioralnej, w wielu przypadkach prowadzi do zadowalającej poprawy. 


Photo credit: fortinbras via Foter.com / CC BY-NC-SA

Podejście humanistyczno-egzystencjalne, w tym terapia zorientowana na klienta opracowana przez psychologa Carla Rogersa, skupia się na dobrej relacji z pacjentem (klientem) dającej przestrzeń do odkrywania samego siebie i sensu istnienia. Psychoterapeuta zmierza do zwiększenia niezależności i integracji  jednostki. Bliska empatyczne relacja z pacjentem pobudza zmiany biochemiczne w jego  mózgu, co czyni go zdolnym do nabywania nowych umiejętności i samorealizacji. Podobny proces, tylko bardziej intensywny, obserwuje się podczas powstawania więzi pomiędzy matką a dzieckiem. Zaspokojenie podstawowych potrzeb emocjonalnych, miłość i zrozumienie stymulują wydzielanie w mózgu niemowlęcia oksytocyny, prolaktyny, endorfin i dopaminy, które wywołują uczucia pozytywne, nagradzające, ponadto prowadzą do rozwoju kory oczodołowo-czołowej. Ta z kolei wraz z korą przedczołową, ciałem migdałowatym, zakrętem przednim i płatami skroniowymi tworzy strukturę odpowiedzialną za zachowania społeczne.   


Photo credit: Foter.com / CC0
  
A więc dobra psychoterapia to taka, która wzbogaca środowisko pacjenta o nowe doświadczenia, pobudza rozwijanie jego zdolności poznawczych, daje przestrzeń do pełnego wyrażania emocji, uczy nowych umiejętności . Na poziomie biologicznym powoduje przyrost liczby neuronów i i usprawnia połączenia między nimi, co przekłada się na poprawę zdrowia psychicznego.
W każdej psychoterapii, bez względu na to w jakim nurcie jest prowadzona, kluczowe jest nawiązanie głębokiej relacji dającej poczucie bezpieczeństwa, zdobycie nowych informacji o sferze poznawczej, emocjonalnej, wrażeniach i zachowaniach, usprawnienie wadliwie działających sieci neuronowych, odpowiedni poziom pobudzenia, który motywuje pacjenta do zmiany, a jednocześnie nie przekracza jego możliwości radzenia sobie ze stresem, zintegrowanie wiedzy z doznaniami emocjonalnymi i cielesnymi, wreszcie rozwój metod przetwarzania i organizowania nowych doświadczeń, które będą służyć również po zakończeniu leczenia. Terapeuta niczym dobry rodzic powinien przeprowadzić pacjenta przez wszystkie etapy rozwojowe, które z jakiegoś powodu zostały pominięte bądź zaburzone. 


Photo credit: EliB via Foter.com / CC BY-NC-ND
Najnowsze osiągnięcia z zakresu neuronauki pozwalają spojrzeć na psychoterapię z nieco innej perspektywy. Coraz więcej wiemy na temat neurobiologicznego podłoża różnych zaburzeń psychicznych. Wykazano, że psychoterapia nie tylko poprawia subiektywne odczucia pacjentów, również  prowadzi do zauważalnych zmian w mózgu. Każdy z nurtów ma coś do zaproponowania, a  ich skuteczność zależy od objawów i rodzaju problemów pacjenta.  Bez wątpienia wkrótce nadejdzie ten moment, kiedy psychoterapia i neuronauka  na dobre połączą siły ku lepszemu zrozumieniu tego, kim jesteśmy, dlaczego funkcjonujemy w ten a nie inny sposób oraz jak skuteczniej leczyć problemy psychiczne. 

Literatura :

1. Cozolino L.J. Neuronauka w psychoterapii. Wyd. Zysk i S-ka. 2004.

2. Włodawiec B. Badania nad efektywnością psychoterapii. Dostęp online (18.01.2015):  http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=734. 

3. Poradnia Leczenia i Psychoterapii Zaburzeń Psychogennych Relatio. Psychoterapia- osadzenie w neuronauce. Dostęp online:  http://relatio.pl/menu-glowne/psychoterapia/psychoterapia-osadzenie-w-neuronauce/.

4. Urant  A.. Psychoterapia- podstawy naukowe. Dostęp online: http://a-ura.pl/psychoterapia-teksty/psychoterapia-podstawy-naukowe.html.



niedziela, 23 października 2016

Zrozumieć umysł - co neuronauka wnosi do psychologii?

Photo credit: Foter.com / CC0
Psychologia niejedno ma imię. Jako nauka zajmująca się badaniem mechanizmów i praw rządzących ludzką psychiką ma bardzo szerokie zastosowanie w wielu dziedzinach życia - w medycynie, edukacji, prawie, reklamie, polityce, pracy czy sporcie. W ostatnim czasie znacznie wzrosło również zainteresowanie biologicznym podłożem procesów psychicznych, co ma zapewne związek z rozwojem nowoczesnych metod badania mózgu. Stąd też olbrzymia popularność neuronauki, która zajmuje się właśnie badaniem układu nerwowego, i w ogóle wszystkiego, co posiada przedrostek "neuro".  Osobiście uważam, że dogłębne poznanie działania  mózgu pozwala w pełni zrozumieć to kim jesteśmy. Na co dzień nie zastanawiamy się, jak miliardy pracujących w pocie czoła komórek nerwowych wpływają na nasze myśli, emocje i reakcje, również na działanie naszego ciała. "Całość- nasze ja, osobowość, jest czymś zgoła więcej niż sumą części" - pisał starożytny filozof Arystoteles.

Dlatego relacja pomiędzy mózgiem (reprezentującym materię fizyczną), a umysłem (za który przyjęto uważać wszystko co psychiczne, duchowe) jest oczywiście bardzo skomplikowana. Kiedyś uważano, że wyłącznie czynniki biologiczne odpowiadają za właściwości psychiczne danej osoby. Inni byli przeciwnego zdania - to środowisko i wychowanie kształtują osobowość człowieka. Kto miał rację? Jak zwykle to bywa przy tego typu sporach, prawda leży po środku. Owszem, biologia, geny mają wpływ na zachowanie, ale wraz ze środowiskiem, w którym funkcjonuje jednostka. 


Photo credit: Army Medicine via Foter.com / CC BY

Co ciekawe, najnowsze doniesienia naukowe dowodzą, że różne doświadczenia z naszego życia wpływają na procesy zachodzące w naszym mózgu a nawet mogą zmieniać jego właściwości fizyczne (o czym szerzej napiszę w kolejnych postach). Mózg bowiem kształtuje się praktycznie przez całe życie w relacji z otoczeniem - jego rolą jest jak najlepsze przystosowanie organizmu do zmiennych warunków środowiska. 
Neuronauka wprowadza nową jakość do współczesnej psychologii, wzbogaca naszą wiedzę na temat wielu mechanizmów psychologicznych (takich jak świadomość, pamięć, uwaga, reakcje emocjonalne), pozwala wyjaśnić wiele zjawisk społecznych. Na tym blogu skupię się właśnie na relacji, niezwykle ciekawej i pełnej tajemnic, pomiędzy psychiką a mózgiem. Kolejne posty już wkrótce!